Dzień dobry w tą leniwą *mam nadzieję, że dla wszystkich* niedziele <3
Dzisiejszego dnia zmagając się z katarem przygotowałam dla Was co nie co na temat powieści Davida Levithana Każdego dnia. Mam nadzieję, że Wam się spodoba ;)
Tytuł: Każdego dnia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Gatunek: literatura obyczajowa
Ogólne wrażenie: wciągająca, ale pozostawiająca niedosyt
Ocena: 7/10
Każdego dnia szesnastoletni A budzi się - bez ostrzeżenia - w innym ciele i w innym miejscu. A pogodził się ze swoim wyjątkowym losem, ustalił nawet zasady, których stara się przestrzegać. Nie angażować się. Nie rzucać się w oczy. Nie mieszać w cudzym życiu. Aż do pewnego poranka, kiedy A budzi się w ciele Justina i poznaje jego dziewczynę, Rhiannon. Od tej chwili przestają obowiązywać wszelkie reguły, bowiem A wreszcie znalazł kogoś, z kim pragnie być – każdego dnia, bez wyjątku.
Każdego dnia to ckliwa opowiastka dla nastolatków. Nic, tylko motylki w brzuchu i uśmiech od ucha do ucha. Często bohaterowie borykają się z problemami, ale nie przeszkadza to tej całej sielance. Książkę czyta się miło, lekko i przyjemnie, bo czego innego spodziewać się po takiej fabule. Także pod tym względem książka nie zachwyca, takie 2/10.
Jednak jest coś za co postanowiłam dać taką ocenę, a nie inną. A mianowicie: PRZESŁANIE. Książka, choć stosunkowo krótka porusza dwa bardzo ważne tematy w życiu nastolatka, który szuka siebie i kształtuje swoją psychikę i swój charakter oraz ustala wartości, którymi będzie sie kierował w dorosłym życiu.
Każdego dnia ukazuje, że nie powinno się patrzeć tylko na powłokę człowieka. Ważne jest też wnętrze i uczucia. Najlepiej jest dostrzegać człowieka nie tylko z zewnątrz, bo ktoś może być na zewnątrz ładny, a w środku zepsuty. Ręka spod której wyszła ta powieść uwzględniła to wszystko i pokazała bardzo autentyczne sytuacje, które uczą jak postrzegać ludzi wokół nas.
Książka zachęca również do zastanowienia się nad postrzeganiem płci i orientacji seksualnej. Zresztą jak mogłoby być inaczej skoro główną postacią jest osoba, która nie identyfikuje się z żadną z płci? Uznaje się po prostu za człowieka. Na innych również nie patrzy pod kątem płci, wiary, orientacji seksualnej czy wyglądu, ale tego jakimi ludźmi są.
"Tak właśnie działa miłość: masz ochotę napisać od nowa rzeczywistość. Wybrać bohaterów, zbudować dekorację, poprowadzić fabułę. Osoba, którą kochasz, siedzi naprzeciwko ciebie, a ty zrobiłbyś co w twojej mocy, żeby to urzeczywistnić. A kiedy w pomieszczeniu znajdujecie się tylko we dwoje, możesz udawać, że tak właśnie jest. Że tak będzie zawsze."
Reasumując, książka ujęła mnie nie fabułą, a przemyśleniami jakie u mnie wywołała. Słodko - gorzka, smutno - zabawna, taka jak samo życie. To historia wciągająca, wzruszająca i posiadająca swoisty urok. Dlatego warto dać jej szanse.




