wtorek, 30 grudnia 2014

Love, Rosie

No cześć J Wolny poniedziałek to idealny czas na wypad do kina. Po przeszukaniu repertuaru z przyjaciółką zdecydowałyśmy się na Love, Rosie. Zwiastun filmu, chociaż był jego streszczeniem, sprawił, że nie mogłyśmy się doczekać, kiedy usiądziemy w fotelu z popcornem w ręku i wciągniemy się w przedstawianą historie. A oto moje wrażenia J 


Tytuł: Love, Rosie

Reżyseria: Christian Ditter
Scenariusz: Juliette Towhidi
Gatunek: Komedia romantyczna
 Ogólne wrażenie: Wzrusza i śmieszy do łez  

Ocena: 10/10



Rosie i Alex znają się od dzieciństwa. Gdy Alex wyjeżdża z Dublina na studia do Ameryki, ich wieloletnią przyjaźń czekają ciężkie chwile. Czy znajomość przetrwa taką rozłąkę ?

W historiach o miłości nie chodzi wcale o oryginalność fabuły, ale o to jak są one opowiedziane, o bohaterów i łączącą ich "chemię". Love, Rosie, pomimo oklepanych schematów, jest niezwykle świeża i piękna. Film pokazuje, że to, co na pierwszy rzut oka może być zmarnowanym czasem, w rzeczywistości jest niezbędne do tego, by bohaterowie dorośli do swojego przeznaczenia. Opowiada o cierpliwości i pokazuje, że wszystko w życiu ma swoje miejsce i czas. Na duży sukces filmu przyczyniła się znakomita obsada - Lily Collins i Sam Claflin. W łączące ich uczucie wierzy się przez cały film.


Nie jestem wielką fanką komedii romantyczny, ale trzeba przyznać, że Love, Rosie ma w sobie to „coś”. Zachęcam wszystkim do wybrania się na ten film do kina i zapewniam, że nie będzie to stracony czas i pieniądze :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz