środa, 10 grudnia 2014

Papierowe miasta

Witaaam <3
Po przeczytaniu kolejnej powieści, czekałam z wpisem, aż najdą mnie jakieś ciekawe refleksje i opinie na jej temat. Dość długo zastanawiałam sie jak ująć w słowa uczucia i wrażenia, jakie pozostawiła po sobie i doszłam do wniosku, że najlepiej będzie, jeżeli sami ją przeczytacie. A dzisiaj jedynie zarys tego, czego możecie się w niej spodziewać.




Tytuł: Papierowe miasta
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Gatunek: literatura obyczajowa
Ogólne wrażenie: Wciąga bez pamięci
Ocena: 10/10


 Papierowe miasta są zakończeniem mojej historii z Johnem Greenem. Wszystkie jego książki w jakiś niezwykły sposób wpłynęły na mnie i zmieniły sposób mojego patrzenia na świat, lecz ta chyba najbardziej wyryje mi się w pamięci.


Quentin Jacobsen ma osiemnaście lat i przez całe swoje życie jest przeciętnym, nie rzucającym się w oczy i kochającym rutynę chłopakiem. I przez większość swojego życia podkochującym się w popularnej, a zarazem tajemniczej sąsiadce – Margo Roth Spiegelman. Gdy pewnego wieczoru Margo wpada do pokoju Quentina w stroju ninjy i zabiera go na przygode życia, a następnie znika, chłopak wyrusza na jej poszukiwanie tropem wskazówek, które zostawiła jedynie dla niego. Po drodze uczy się, że ludzie są w rzeczywistości zupełni inni, niż sądzimy.

Książka jest niezwykle ciekawa i niebanalna, przez co niezwykle porywająca. Początkowo akcja jest dynamiczna i nieprzewidywalna, dzięki niezwykłej nocy przygód i Margo, która skupiła na sobie większość uwagi. W drugiej części akcja lekko zwolniła, ale nie pozwala odczuwać niedosytu. Jedynym malutkim minusikiem w książkach Greena jest wrażenie powtarzalności.

Ogólnie jestem bardzo zadowolona po przeczytaniu książki. Polecam Papierowe miasta wszystkim, którzy szukają literatury, która zmieni coś w ich sposobie myślenia, pozostawi nutę nostalgii i chęć refleksji nad życiem i jego celem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz